Po pierwsze, to powinniśmy już przestać się kłócić o lokalizację na Wschodniej. Koszt nowego mostu jest ogromny. Jeśli będziemy budować go za swoje, to zablokuje to Toruń inwestycyjnie na długie lata. Taka decyzja jest naprawdę trudna. Zyski z budowy mostu na pewno będą, ale nieprzeliczalne na złotówki: usprawni życie mieszkańcom, przyspieszy pewne rzeczy. Moja ekipa nie wybudowała mostu, bo nie mieliśmy pieniędzy. Od początku przygotowywaliśmy tę inwestycję na czas, gdy pojawią się środki unijne. Z kasy miasta mostu zbudować się nie dało, bo był to zupełnie inny budżet. Natomiast, jeśli chodzi o inwestycje ze skarbu państwa, to nasz most był na bardzo odległym miejscu. Zawsze był postrzegany jako miejski, tranzyt miał biec mostem autostradowym.

Z punktu widzenia miasta, słowa ministra Grabarczyka to bardzo zła wiadomość. Dyskusje mogą trwać bez końca, czy most na ul. Waryńskiego już by stał, czy jeszcze nie. Budowa przeprawy za własne pieniądze to zbyt duże ryzyko. Dojechać do połowy i co dalej? Pieniądze wydane, a efekt nieuzyskany. Niech ktoś wydający prywatne pieniądze powie, czy by w to wszedł. Wydaje mi się, że trzeba by było w jakimś gronie usiąść i przedyskutować wariant, co się może stać, jeśli ten most w ciągu kilku czy kilkunastu lat nie powstanie. A tu nie ma co zaklinać deszczu i mówić: most na pewno będzie. Dzisiaj nikt nie powie też, że przeprawy na pewno nie będzie. Trzeba przygotować różne warianty, na jedną i drugą okoliczność, i chyba nas to czeka.