Jak uważa minister środowiska Jan Szyszko, unijna polityka klimatyczna ogranicza się jedynie do redukcji emisji w sześciu działach produkcji. Popiera również wychwytywanie CO2 poprzez sadzenie drzew.
Fot. Pixabay
Zgodnie z globalnym porozumieniem klimatycznym zawartym w grudniu 2015 r. w Paryżu, do końca XXI w. należy zmniejszyć tempo wzrostu koncentracji CO2 w atmosferze na tyle, by średnia temperatura nie podniosła się o więcej niż 2 stopnie w porównaniu z okresem przedindustrialnym. Jak podkreślił szef resortu środowiska, "można to robić swoimi metodami, z poszanowaniem specyfiki własnego kraju".
Dwa sposoby na zmniejszenie emisji dwutlenku węgla do atmosfery
W celu zmniejszenia poziomu emisji CO2 podejmowane są rozmaite działania: rozwój odnawialnych źródeł energii i nowych technologii spalania oraz pochłanianie dwutlenku węgla. Szyszko wskazał na rolę CO2 w regeneracji lasów i gleb i podkreślił, że resort będzie zabiegał o uwzględnienie pochłaniania w przepisach unijnych. Zauważył, że zgodnie z porozumieniem paryskim kraje powinny nie tylko mniej emitować, ale też neutralizować emisję poprzez pochłanianie i magazynowanie CO2 w lasach i glebach – regenerując układy przyrodnicze.
Unia Europejska swoją politykę oparła tylko i wyłącznie o redukcję emisji i to jeszcze redukcję emisji w gruncie rzeczy w sześciu działach produkcji, gdzie obowiązuje handel emisjami: przy produkcji ciepła, energii elektrycznej, stali, cementu, papieru i szkła. To jest mały procent emisji światowej, nie mówiąc już o całym bilansie dwutlenku węgla funkcjonującego w powietrzu i nie tylko w powietrzu, ale również i w glebie - mówił Szyszko w rozmowie z PAP.
Porozumienie paryskie powinny ratyfikować kraje, emitujące najwięcej CO2
Minister zauważył, że nawet gdyby kraje UE zredukowały emisję CO2 do zera, to i tak protokół z Paryża nie wejdzie w życie, gdyż udział UE w światowej emisji dwutlenku węgla wynosi około 8%, a potrzeba 55% światowych emisji. Polityka klimatyczna wyznaczona przez porozumienie zawarte w Paryżu będzie obowiązywała po 2020 r., jeśli ratyfikują je państwa, których globalna emisja stanowi 55% udziału w całej emisji światowej, czyli m.in. Chiny i Indie. Kraje te mają średnią emisję "na głowę mieszkańca" znacznie mniejszą niż w Unii Europejskiej.
Mówi się, że Chiny najbardziej niszczą atmosferę, produkując dwutlenek węgla. Ale one mają przecież 1 mld 400 mln mieszkańców, a średnia emisja w przeliczeniu na jednego mieszkańca tego kraju wynosi niecałe 6 ton CO2. Podczas gdy w UE to 13 ton na głowę, a u unijnego rekordzisty, Luksemburgu - 25 ton - powiedział minister.
Unijna polityka klimatyczna zakłada redukcję emisji o 40% wobec wszystkich krajów świata. Co w przypadku np. Indii, gdzie emisja na mieszkańca wynosi tylko 1 tonę CO2?
Przy takim podejściu, takiej samej procentowo redukcji dla wszystkich, mieszkaniec Luksemburga będzie mógł mieć i lodówkę i klimatyzację, a Hindus nie będzie mógł nawet ogniska rozpalić - mówił.
Sadzenie drzew rozwiąże problem nadmiaru CO2?
W UE wychwytywanie CO2 jest dozwolone dyrektywą - tylko jest to tak zwana metoda CCS, czyli wychwytywanie dwutlenku węgla i w formie skroplonej magazynowanie go w pokładach geologicznych przy cenie dochodzącej do 100 EUR za 1 tonę. Ten sam efekt możemy osiągnąć, sadząc i regenerując lasy, sadząc lasy w Chinach, sadząc lasy w Kazachstanie, sadząc lasy np. w Afryce Północnej. W tym przypadku też będzie wychwytywany dwutlenek węgla, czyli będziemy mieli ten sam efekt. Zmniejszymy koncentrację dwutlenku węgla w atmosferze, a jednocześnie będziemy w ten sposób chronić bioróżnorodność, poprawiać produkcyjność gleb, mieć więcej dobrej wody i lepsze powietrze - tłumaczył minister w rozmowie z PAP.

Konferencje Inżynieria
WIEDZA. BIZNES. ATRAKCJE
Sprawdź najbliższe wydarzenia