Warto wspomnieć, że palący problem akcyzy na wyroby węglowe mocno zaakcentowany został w trakcie dyskusji blisko stu specjalistów podczas warsztatów „Bilansowanie paliw i wyrobów węglowych. Inwentaryzacja, pomiary, ewidencja”, które odbyły się 13 czerwca br. Ze względu na rażące niejasności interpretacyjne oraz ilość problemów jakie stwarza rozliczanie obowiązku, Organizatorzy – Zespół CBE Polska – postanowili kontynuować temat w zawężonym zakresie.


Festiwal interpretacji i orzecznictwa
Ekspert z kancelarii DLA Piper omawiając wszystkie rodzaje zwolnień systemowych i przedmiotowych (dotyczących ostatniego etapie obrotu, dla tzw. „zużywaczy”), zwrócił uwagę przede wszystkim na zwolnienie dla zakładów energochłonnych (pozostałe nie wywołują aż takich wątpliwości, wynikają z wymogów unijnych). Zwolnienie to ma inny charakter, gdyż nie zwalnia ono ze zużycia węgla w konkretnym procesie (czy to do produkcji energii elektrycznej, czy w procesie metalurgicznym), powoduje że zakład który zostaje uznany za energochłonny, może zużywać wyroby węglowe ze zwolnieniem z akcyzy bez względu na to, w jakim procesie nastąpi ich zużycie. Warto zwrócić uwagę na to, że zakład energochłonny, to wyodrębniona – organizacyjnie i finansowo – część przedsiębiorstwa, najważniejsze kryterium – udział zakupów wyrobów węglowych do wartości sprzedajnej musi wynosić przynajmniej 10%. Zwolnienie to jest stosowane przede wszystkim dla wszelkiego rodzaju ciepłowni i kotłowni zakładowych. Zwykle takie kotłownie wytwarzają ciepło na potrzeby centralnej jednostki, mogą też je sprzedawać. Organy podatkowe zgadzają się, iż najwięcej korzystają kotłownie, który mają choćby niewielką sprzedaż – gdy osiągnie ona wspomniane 10%, zakupione paliwo nie podlega akcyzie. Kontrowersje budzi np. termin „wartość produkcji sprzedanej” - może on być różnie interpretowany, na przykład gdy zakład posiada kilka kotłowni, a nie wszystkie są opalane wyrobami węglowymi, lub gdy część ciepła jest kupowane.
Podczas prelekcji Wojciecha Kotali, przedstawiciel firmy GDF Suez zapytał: „Czy produkcja energii elektrycznej również może być kwalifikowana jako cel opałowy?” Warto wspomnieć, że termin ten był kontrowersyjny jeszcze przed wejściem akcyzy na węgiel. Ekspert  przypomniał, że Europejski Trybunał Sprawiedliwości orzekł (podczas pewnego niemieckiego sporu dotyczącego gazu do palnika), iż celem opałowym jest każde zużycie wyrobów w celu uzyskania energii cieplnej niezależnie od tego, na co ta energia cieplna ostatecznie ma być wykorzystana (np. ciepło może służyć chociażby do przecięcia metalu). Ujęcie jest więc szerokie, a zwolnienia zazębiają się.
Kolejne zwolnienia, które dotyczą gospodarstw domowych i podmiotów publicznych, sprawiają problemy ze względu na brak definicji „gospodarstwa domowego”. Np. klasztor jest gospodarstwem domowym, plebania również, ale kościół już nie, czyli zużycie paliwa węglowego w kościele powinno być opodatkowane.
Jeśli przedsiębiorstwo energochłonne nie ma statusu PPW, powinno opodatkować sprzedaż/darowiznę paliwa węglowego, bez względu na charakter podmiotu „odbierającego”.
Jedna z uczestniczek wydarzenia, reprezentantka elektrociepłowni (zwolnionej z akcyzy na węgiel jako przedsiębiorstwo energochłonne), która regularnie przekazuje na zasadzie darowizny część swojego węgla, zapytała o kwestię opodatkowania wspomnianego paliwa. Do rozmowy włączył się Krzysztof Rutkowski, manager w dziale prawno-podatkowym PricewaterhouseCoopers. Ekspert przypomniał, iż: „[...] podmioty zużywające mogą tylko zużyć nabyte wyroby węglowe bez akcyzy, nie mogą nimi handlować, gdyż mają status End Usera [końcowego odbiorcy], handel jest zastrzeżony do obrotu profesjonalnego, a wyznacznikiem profesjonalizmu jest status PPW – Pośredniczącego Podmiotu Węglowego”.
Ponadto, Rutkowski, wspominając swoje doświadczenie z podobnej sytuacji, doradził, że jeśli sprzedaż/darowizna paliwa jest na małą skalę, to bardziej (ze względu na relatywnie niskie koszta, które mogą wynosić zaledwie kilkaset PLN) opłaca się je, po prostu, opodatkować sprzedane/darowane wyroby węglowe, zamiast starać się o status PPW i dopełniać licznych wymogów formalnych.


Dokumenty dostawy dla wielu podmiotów są „drogą przez mękę”
Podstawowa zasada mówi, że do zwolnień systemowych wymagane są cztery tzw. dokumenty dostawy; w uproszczeniu wygląda to tak: jeden dokument dostawy przeznaczony jest dla składu, który go wystawia, drugi - dla podmiotu, który sprzedaje towar (może to być ta sama firma, może ale nie musi, stąd taka konstrukcja), kolejny – po podpisaniu przez odbiorcę wraca tam, gdzie był wystawiony, a czwarty zostaje u klienta.
Wojciech Kotala zwrócił uwagę na szereg symplifikacji wprowadzonych przez ustawodawców w nowelizacjach: możliwość uproszczenia dokumentu do trzech egzemplarzy, gdy wyroby węglowe są bezpośrednio dostarczane od podmiotu pośredniczącego do innego podmiotu pośredniczącego albo do podmiotu zużywającego. Istnieje również forma dwuegzemplarzowa, jeśli podmiot zużywający sam odbiera węgiel od pośredniczącego podmiotu węglowego (np. od składu węgla). Kolejny rodzaj uproszczenia – jeśli podmiot przyjeżdża do PPW samodzielnie i jednocześnie istnieje bogata faktura, zawierająca elementy takie jak nazwa oraz ilość wyrobu, kod CN, podpis odbiorcy et cetera – może ona zastępować dokument dostawy. Zdaniem eksperta, rozporządzenie w sprawie dokumentów dostawy stało się tak skomplikowane, że nawet wprowadzenie wielu różnych wariantów upraszczających,  pomogło tylko w nieznaczny sposób.


Ewidencja – c.d. bezliku interpretacji
Reprezentant DLA Piper przypomniał, że początkowo Organy Celne twierdziły, iż pośredniczące podmioty węglowe, które dokonywały na swoich składach (albo w miejscach magazynowania) np. czynności związane z jego sortowaniem, przesiewaniem, mieszaniem lub kruszeniem, mają zużycie, gdyż zużywają węgiel jednego rodzaju, aby wyprodukować węgiel innego rodzaju. Podmioty te powinny więc prowadzić ewidencję i wszystkie obowiązki, które spoczywają na podmiocie zużywającym wyroby węglowe.
Kotala zwrócił uwagę na fakt, że aktualnie istnieją już interpretacje, zgodnie z którymi PPW dokonujące np. sortowania, tak naprawdę nie działają jako podmiot zużywający węgiel do produkcji wyrobów węglowych i w tym przypadku nie mają obowiązku prowadzenia ewidencji.
Ponadto ekspert wspomniał również o problemie podmiotu, który nie ma statusu PPW (zwykły „zużywacz” taki jak elektrownia, elektrociepłownia, huta itd.) i który ma obowiązek ewidencjonować wyroby węglowe. Pytanie przedstawiciela DLA Piper: „Co jeśli powstaną braki, ubytki wyrobów węglowych? [lub nadwyżki – K.S.]” Przepisy i definicje ze słowniczka ustawy mówią, że ubytki dotyczą tylko PPW, a więc – to logiczny wniosek – ubytek/strata nie może podlegać opodatkowaniu. Sprawa wygląda jednak inaczej zdaniem organów podatkowych. Według Kotali urzędy podatkowe twierdzą, iż część stracona nie została zużyta na cele uprawniające do zwolnienia, a więc trzeba ją opodatkować. O ile PPW posiadają normy ubytków i mogą je rozliczyć, zaś podmiot nie mający statusu PPW, nie ma możliwości uzyskania norm ubytków. Ekspert wspomniał, że mimo wielu interpretacji, zapadł wyrok i sąd poparł organy podatkowe. 
Kwestia uzyskania norm ubytków przez PPW sama w sobie nie jest oczywista. Ekspert zadał retoryczne pytanie: „do jakiego naczelnika wystąpić o owe normy, jeśli ma się np. 10 składów na terenie całego kraju?” Zgodnie z przepisami teoretycznie normy te powinien wydać naczelnik główny właściwy dla siedziby, ale według art. 14, ust. 5 Ustawy o Akcyzie, wypadałoby iść do 10 naczelników po normy ubytków i tak jest w praktyce. Jednocześnie istnieje przepis, który mówi, że jeżeli czynności lub stany faktyczne podlegające opodatkowaniu mają miejsce w różnych lokalizacjach w Polsce, należy zwracać się go głównego właściwego dla głównej siedziby. Nie stosuje się go, najprawdopodobniej dlatego, że jest jeszcze praktyka na składach podatkowych (funkcjonuje od 8 lat), które nie dotyczą wyrobów węglowych. Organy podatkowe – zdaniem Kotali – zapominają jednak, że mimo tego, iż przy składach podatkowych zwykłych jest specjalny przepis, zgodnie z którym normy ubytków wydaje się odrębnie dla każdego składu podatkowego, to dla wyrobów węglowych takiego przepisu nie ma. W przekonaniu Eksperta reprezentującego DLA Piper, za kilka miesięcy owe decyzje organów podatkowych mogą okazać się nieważne.


Minister Finansów stara się naprawiać przepisy w wydawanych interpretacjach
Krzysztof Rutkowski tytułem wstępu swoich rozważań na temat akcyzy na wyroby węglowe wspomniał, iż „(...) w całym 2011 r. interpretacji indywidualnych z zakresu akcyzy wydano 392 [tyle opublikowano na stronie Ministerstwa Finansów i nie wykreślono ich na skutek orzeczeń sądowych], natomiast tylko w tym roku, tylko w zakresie akcyzy od węgla, która jest nowym podatkiem, wydano już około 450 interpretacji. To pokazuje, że akcyza na węgiel otworzyła oczy na techniczny temat jakim jest podatek akcyzowy i spowodowała, że trzeba te interpretacje, po prostu, śledzić... w przypadku akcyzy jest tak [w przeciwieństwie do CIT-u i VAT-u, gdzie znajomość przepisów to – zdaniem Rutkowskiego – 80% sukcesu], że przepisy są bardzo ogólnikowe, często wewnętrznie sprzeczne i, tak naprawdę, stanowią tylko punkt wyjścia do szukania odpowiedzi na skomplikowane pytanie. Jedną ze wskazówek są interpretacje. Niestety jest ich bardzo dużo.” Ekspert zwrócił uwagę na kilka charakterystycznych interpretacji, takich jak np. „korekta dokumentu dostawy” lub „przemieszczenie w ramach jednego adresu”.


Dla PPW święty jest dokument dostawy, a dla PZ święta jest ewidencja
Zgodnie z art. 31a ust. 4 ustawy akcyzowej, „prowadzenie ewidencji wyrobów węglowych zużywanych do celów zwolnionych jest warunkiem zwolnienia, o którym mowa w art. 31a ust. 2 ustawy akcyzowej”. Na ewidencje wyrobów węglowych należy patrzeć nie tylko przez pryzmat rozporządzenia, ale i przez Ustawę, w której rozporządzenie jest umocowane (ustawa napomina o ewidencji, nieznacznie, ale jednak). Obowiązek ewidencji ma tylko podmiot zużywający, pośredniczący podmiot węglowy nie musi jej prowadzić (MF potwierdza to w około 20 interpretacjach), ale za to jest zobligowany np. do rozliczania ubytków. Wniosek jest taki, że warto prowadzić ewidencję na potrzeby zarządcze (mimo tego, że PPW nie ma formalnego obowiązku jej prowadzenia). Mimo odrębnych warunków dla PZ i PPW, niektóre podmioty mają tzw. podwójny status (są jednocześnie PZ i PPW, zużywają węgiel i nim handlują). Istnieje interpretacja (potwierdzona przez MF), zgodnie z którą jest domniemanie, że podmiot mający podwójny status, działa jako PPW, przeskok na PZ dokonuje się w momencie zużycia węgla na cele zwolnione. Wydaje się ona optymalnym rozwiązaniem, zwłaszcza w przypadku odpowiadania za straty (ubytki/niedobory), aby móc zastosować normy dopuszczalnych ubytków uprawniających do zwolnienia (nie jest to jednak dobre rozwiązanie w każdej sytuacji).
„Ewidencja może być prowadzona w formie papierowej lub elektronicznej, po uprzednim pisemnym poinformowaniu właściwego Naczelnika UC” - czytamy w Ustawie Akcyzowej. Warto wspomnieć, że na rynku istnieją dedykowane rozwiązania informatyczne dla podmiotów z branży węglowej. Oferuje je na przykład firma ARTEX IT, która była Ekspertem Technologicznym warsztatów organizowanych przez Zespół CBE Polska.
Artur Gregorczyk - właściciel ARTEX IT przedstawił uczestnikom wydarzenia rolę rozwiązań IT w zakresie rozliczania akcyzy. Szczegółowo omówił możliwości oprogramowania, edycję dokumentów dostawy, możliwość śledzenia ładunku (dzięki temu możliwe jest np. wykazanie ubytków na poszczególnych etapach, zawarcie w raportach informacji pogodowych w danym momencie i w danym miejscu). System ARTEX IT jest w pełni zintegrowany z innymi systemami oraz bazą pośredniczących podmiotów węglowych. Dzięki wykorzystaniu oprogramowania, które dla każdego podmiotu jest odpowiednio dostosowywane, można niemal całkowicie zautomatyzować prawie cały proces rozliczania podatku akcyzowego, zwłaszcza że program aktualizuje się wraz ze zmieniającym się prawem.
Rutkowski zwrócił uwagę na sytuację, kiedy PPW sprzedający wyroby węglowe chce zadbać o prawidłowo wypełniony dokument dostawy (gdyż jest on swoistą gwarancją), a PZ nie chce go potwierdzić, ponieważ zdaniem PZ może go w ogóle być (wystawianie DD, zwłaszcza tych, które liczą po kilka tysięcy stron, zwiększa koszty administracyjne). Dzieje się tak np. w przypadku sprzedaży bez przemieszczenia. Przykładowe rozwiązanie tego problemu wygląda następująco: sprzedawca może zwrócić się do MF z pisemną interpretacją (do zaakceptowania, w celu zabezpieczenia), zgodnie z którą nie ma konieczności wystawiania dokumentu dostawy i która potwierdza, że jeśli później podmiot zużywający PZ przemieści wyroby węglowe, to przemieszczenie będzie po stronie PZ, więc nie jest to już problem sprzedawcy. Relacja lustrzana z tym samym problemem prawnym: podmiot długo przechowujący (cudzy) węgiel, aby go później wykupić. Wojciech Kotala zaleca jednak rozwagę w zwracaniu się do Ministra Finansów z interpretacjami: uwagę na to, że czasem „trzeba czytać przepis, tak jak on jest napisany”, a nie zwracać się do MF z interpretacją w każdej kwestii. Innymi słowy warto kierować się zdrowym rozsądkiem, unikać niepotrzebnych zapętleń i nie wchodzić na absurdalny meta poziom angażując w trywialne problemy dodatkowe aparaty.
Reprezentant PricewaterhouseCoopers zwrócił uwagę jeszcze na kwestię istnienia dwóch metod wyliczenia miesięcznego zużycia wyrobów węglowych. Pierwsza: badamy stan z dwóch dni dwóch miesięcy (np. na koniec stycznia i na koniec lutego) i uznajemy, że różnica tych dwóch stanów to zużycie; druga: ważyć każdorazowo zużywany węgiel, a zużycie miesięczne uzyskać poprzez zsumowanie tych poszczególnych zużyć. Obydwie metody mają swoje wady (pierwsza zupełnie pomija ubytki, traktując je po prostu jako część zużycia) i nawet ich jednoczesne stosowanie (jak robią niektóre podmioty) nie rozwiązuje wszystkich wątpliwości, które mogą pojawić się w konkretnych przypadkach danych przedsiębiorstw.


Problematyczne szacowanie ubytków
Dr Leokadia Róg - kierownik Zakładu Oceny Jakości paliw stałych Głównego Instytutu Górnictwa, analizując problematykę rozliczania ubytków naturalnych wyrobów węglowych (w kontekście podatku akcyzowego) zwróciła uwagę na to, że Rozporządzenie Ministra Finansów z 19 grudnia 2011 r. ma wiele braków. Praktycznie nie wiemy, co należy robić z ubytkami. Rozporządzenie to nie mówi ponadto nic na temat dokładności pomiarów (błędów pomiarów, niepewności pomiarów). Ekspertka stwierdziła: „Szkoda, że osoby, które zajmowały się w imieniu Ministerstwa Finansów nowym rozporządzeniem [z 19 grudnia 2011 – K.S.], nie wzięły pod uwagę rozporządzenia z 1987 r. [a właściwie zarządzenia, w sprawie krajowych norm ubytków naturalnych paliw stałych, z 23 marca 1987 – K.S.], które obowiązywało do tej pory, ponieważ byłaby ciągłość działania, która pozwalałaby w kompleksowy sposób podejść do problemu szacowania ilości paliwa, które posiadamy i szacowania ubytków, które pomogłoby przy ewidencjonowaniu.”
Ewidencję stanu zapasów i obrotu towarowego magazynowanego węgla kamiennego pod względem ilości i jakości należy prowadzić oddzielnie dla każdego sortymentu. Choć kontrole pomiarowe mogą być planowane i odbywają się najczęściej 30 czerwca i 31 grudnia, to mogą odbywać się również kontrole doraźne w zupełnie przypadkowych terminach. Ekspertka przypomniała, że w celu dokonania pomiarów ilości magazynowanych sortymentów grubych (np. kęsy, kostka, gruby, orzech) należy wyznaczyć gęstość nasypową (według PN-G-04531:1973), zaś w przypadku sortymentów drobnych (takich jak np. groszek, miał) należy dokonać pomiaru ciężaru objętościowego według Instrukcji stanowiącej Załącznik nr 3 do Zarządzenia Ministrów Górnictwa i Energetyki, Hutnictwa i Przemysłu Maszynowego oraz Przemysłu Chemicznego i Lekkiego z dnia 23.03.1987 r.


Urzędy i Izby Celne uczą się akcyzy na węgiel razem z podatnikami!
Z debaty panelowej, która była zwieńczeniem niniejszego spotkania, można wysnuć jeden ogólny wniosek: akcyza na węgiel budzi kontrowersje, zarówno podatnicy jak i Organy Celne wciąż edukują się w tym prawie. W panelu uczestniczyli: Ewa Trzaskowska (inspektor kontroli akcyzowej w Wydziale Akcyzy i Gier Izby Celnej w Kielcach), Arkadiusz Matałowski (kierownik Referatu Akcyzy i Gier w Urzędzie Celnym w Kielcach), Adam Lao (kierownik Referatu Akcyzy i Gier w Urzędzie Celnym w Słupsku), Jarosław Drzazga (ekspert Izby Celnej w Łodzi) oraz Robert Pogorzelski (zastępca naczelnika Urzędu Celnego nr I w Warszawie). Dyskusję moderował Krzysztof Rutkowski.
Wielu uczestników zwracało się do debatujących ekspertów z pytaniami związanymi z kwestią korekty dokumentów. Robert Pogorzelski odpowiedział, że „to co nie jest zabronione, jest dozwolone”, natomiast Jarosław Drzazga zaapelował do debatujących oraz do przysłuchujących się uczestników warsztatów: „Nie skupiałbym się tak dokładnie na tych błędach, które możemy popełnić wypełniając ewidencję [...] warunkiem skorzystania ze zwolnienia przez PZ, jest prowadzenie przez niego ewidencji, ma on prowadzić ją zgodnie z przepisami prawa i przepisy prawa regulują jak ma ona wyglądać […] nie szukajmy dziury w całym. Gdy ktoś pomyli się i dokona przekreślenia, przychodząc na kontrolę nie powiemy, że ta ewidencja jest źle prowadzona. Organy tak nie postępują, nie chodzi o to, żeby czepiać się szczegółów, chodzi o to żeby spełniać generalne zasady […] Te przepisy może faktycznie nie precyzują wszystkiego, ale przepisy nigdy nie będą precyzowały wszystkiego, najważniejsza jest idea tych przepisów i cel, który one mają spełnić […]. Ustawodawca wskazał wyraźnie jakie czynności skutkują tym, że powstaje obowiązek podatkowy i kiedy powstaje zobowiązanie.
Ponadto z całej debaty można wysnuć wniosek, że przedstawiciele Organów Celnych zachęcają do dodania dodatkowych rubryk w ewidencjach, w których można zawrzeć informacje takie jak: waga według przyjęcia odbiorcy (z datą i miejscem, obok danych wystawionych przez kopalnię). Eksperci podczas warsztatów wspominali, że spotykali się już z takimi „rozszerzonymi” ewidencjami i uważają je za dobrą praktykę (w przypadku niektórych paliw, warto dopisać jeszcze np. temperaturę powietrza). Bardzo istotne jest również to, żeby umieścić w ewidencji granicę błędu wagi (plus informacje na temat jej certyfikacji). „Idąc na kontrolę, widząc, że dokumenty są prowadzone aż w tak rzetelny sposób, na pewno nie będziemy się czepiać tego, iż w rozporządzeniu jest napisane «ważyć w miejscu odbioru», a Państwo napisali, że jest ta tona czy dwie więcej” - powiedział Adam Leo. 
Uczestnicy zwrócili uwagę na to, że niemal każdy Organ Celny inaczej interpretuje prawo akcyzowe na wyroby węglowe. Dlaczego praktyki Urzędów i Izb z różnych części Polski, w wielu analogicznych przypadkach nie są podobne, z jakiego powodu decyzje są wydawane na tyle różnych sposobów? Robert Pogorzelski stwierdził: „My też się wszyscy uczymy [prawa akcyzowego na wyroby węglowe – K.S.] od niedawna i dla nas też to są nowe tematy... wydajemy decyzje na określony termin, gdyż chcemy dokonać obrachunków u klientów i zobaczyć jak to naprawdę wygląda”. Podobne stanowisko we wspomnianej kwestii zajął Adam Leo. Zastępca Naczelnika Urzędu Celnego nr I w Warszawie zwrócił uwagę na niespójność i niejasność przepisów, po czym dodał: „[...] nie ma wskazanych wzorów tych decyzji, dlatego za każdym razem one inaczej wyglądają”.
Ponadto, ekspert reprezentujący Urząd Celny w Słupsku powiedział: „Nie ukrywam, że często wydajemy decyzje na małe pieniądze, dla firmy za jakiś jeden miesiąc, w sprawach, w których sami mamy wątpliwości, bo przepis prawa nam nakazuje robić w jeden sposób, a zdrowy rozsądek w inny i idziemy z tym do sądu, nawet po to, żeby przegrać, nie po to, żeby wygrać... to jedyna metoda, żebyśmy mogli pewne sprawy wyjaśnić”. Przybyli specjaliści zwrócili uwagę również na to, że prawo najprawdopodobniej wyklaruje się w najbliższym czasie: „Jeżeli okaże się, że będziemy musieli dodatkowo opodatkować wszystkich, będzie oznaczało to, że coś jest [z prawem – K.S.] nie tak i najprawdopodobniej Minister Finansów zastanowi się nad tym, że normy ustalone są tak, że [nikt nie będzie w stanie ich spełnić – K.S.] wszyscy będą musieli płacić podatek. Jeżeli zaś okaże się, że opodatkujemy tylko pojedyncze firmy, to znaczy, że rzeczywiście coś im nie poszło z ubytkami, że miały ponadnormatywne straty”.
Reasumując, można stwierdzić, że ewidencja jest aktualnie „ćwiczona” na różnych podmiotach, a najważniejsza rzecz, to spełnienie warunków, o których mowa w ustawie. Kiedy ustawa zawiera w sobie wewnętrznie sprzeczne lub niewystarczająco doprecyzowane informacje (ustawa nie rozróżnia np. straty od błędu pomiaru), pomocy trzeba szukać w interpretacjach prawnych - debatujący eksperci wielokrotnie to podkreślali. Z rozmów kuluarowych można wysnuć jeszcze jeden wniosek: krzepiącym pozostaje fakt, że nie tylko wiele zobligowanych do rozliczania akcyzy podmiotów ma wątpliwości interpretacyjne. Również dla organów nadzorujących mnogość kwestii pozostaje problemowa, niepokojąca i wciąż nierozstrzygnięta. Niewątpliwym jest, że wzajemna dyskusja oraz otwarta współpraca między urzędem a podatnikiem, może stanowić receptę na względny sukces.


Specjalistyczne warsztaty „Akcyza na węgiel. Praktyka i rozliczanie w świetle nowego prawa” odbyły się 30 października 2012 r. w Warszawie. Wydarzenie zostało przygotowane przez Zespół CBE Polska we współpracy z firmą PricewaterhouseCoopers, przedsiębiorstwem ARTEX IT, kancelarią prawną DLA Piper, a także z Urzędem Celnym w Warszawie, Izbą Celną w Kielcach, Urzędem Celnym w Kielcach, Izbą Celną w Łodzi oraz Urzędem Celnym w Słupsku. Patrnat medialny nad wydarzeniem sprawował m.in. periodyk "Paliwa i Energetyka" oraz portal www.inzynieria.com.

 

Zobacz fotogalerię z warsztatów