Wydobycie ma zostać wstrzymane do czasu rozstrzygnięcia przez Trybunał skargi złożonej przez rząd Czech. Jak napisano w komunikacie, podnoszone przez Czechów zarzuty dotyczące stanu faktycznego i prawnego uzasadniają zarządzenie wnioskowanych środków tymczasowych.

Kopalnia Turów: o co chodzi w całej sprawie?

Powodem złożenia przez Czechów skargi jest, ich zdaniem, negatywny wpływ kopalni Turów na regiony przygraniczne, gdzie miało dojść do zmniejszenia się poziomu wód gruntowych. W komunikacie Trybunału przyznano, że działalność kopalni Turów prowadzi do ciągłego odpływu znacznych ilości wody z Czech do Polski, co niewątpliwie obniża poziom wód podziemnych na terytorium czeskim. To, zdaniem TSUE, może zagrozić zaopatrzeniu w wodę pitną.


Zresztą, jak wskazał TSUE, dowodem na prawdziwość zdarzeń ma być fakt, że Polska zdecydowała się na budowę ekranu przeciwfiltracyjnego, mającego w szczególności zapobiec negatywnym skutkom środowiskowym działalności kopalni Turów. Przypomniano, że ekran ma być gotowy dopiero w 2023 r.

Szkody odwracalne i nieodwracalne

W komunikacie TSUE podano, że szkoda dla środowiska naturalnego i zdrowia ludzi ma – co do zasady – nieodwracalny charakter i, wydaje się, że tak jest właśnie w przypadku tej sprawy. Jednocześnie poinformowano, iż polska strona m.in. nie wykazała w wystarczający sposób, że zaprzestanie wydobycia w kopalni Turów wiązałoby się z rzeczywistym zagrożeniem jej bezpieczeństwa energetycznego, zaopatrzenia polskich odbiorców w energię czy też dla transgranicznych przesyłów energii.

Poza tym napisano, że wskazywana przez Polskę szkoda społeczno-gospodarcza, związana m.in. z likwidacją miejsc pracy, nie może, jeśli nie zajdą wyjątkowe okoliczności, zostać uznana za nieodwracalną, ponieważ odszkodowanie pieniężne może, co do zasady, przywrócić poszkodowanemu sytuację sprzed wystąpienia tej szkody.

Kopalnia i elektrownia Turów w Bogatyni należą do PGE Polskiej Grupy Energetycznej. W zeszłym roku minister klimatu Michał Kurtyka przedłużył koncesję na wydobywanie w Bogatyni węgla brunatnego do 2026 r. Czesi twierdzą też, że udzielając tej koncesji Polska naruszyła szereg obowiązujących w Unii Europejskiej przepisów.  

Przeczytaj także: Ukraina – PGNiG otrzymało kluczową zgodę