W ramach unijnego budżetu, nasz kraj może liczyć na niemal 137 mld EUR bezzwrotnych środków, z czego 107,9 mld EUR z wieloletnich ram finansowych oraz 28,6 mld EUR z Funduszu Odbudowy w formie bezzwrotnych dotacji, a także 34,2 mld EUR w postaci niskooprocentowanych pożyczek. W całym Funduszu Odbudowy zapisano ponad 723,8 mld EUR, a jego największą częścią jest Instrument na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności. Czas na wykorzystanie tych pieniędzy będziemy mieć do 2026 r.

Fundusz Odbudowy – kto może liczyć na pieniądze?

Środki mają zostać wydane na prorozwojowe inwestycje w zakresie transformacji cyfrowej, odporności i konkurencyjności gospodarki, energii i zmniejszenia energochłonności, dostępności i jakości ochrony zdrowia, a także zielonej oraz inteligentnej mobilności. Wsparte będą też inwestycje infrastrukturalne, jak budowa i modernizacja dróg czy linii kolejowych. Warto jednak pamiętać, że 20% z ogólnej sumy musi zostać wydana na cyfryzację, a 37% na inwestycje związane ze środowiskiem oraz ochroną zdrowia.

Warunkiem otrzymania wszystkich wspomnianych środków jest przygotowanie swojego Krajowego Planu Odbudowy (KPO), a potem – zarówno jeśli chodzi o pieniądze z unijnego budżetu, jak i z KPO – ratyfikacja ustawy o zasobach własnych. Jej projekt przyjęła we wtorek (27 kwietnia br.) Rada Ministrów.


Polska racja stanu to wykorzystanie maksymalnej puli środków z UE: dla procesów inwestycyjnych, wsparcia branż poturbowanych przez pandemię, budownictwa mieszkaniowego, szpitali, służby zdrowia, edukacji oraz inwestycji w drogi, koleje czy światłowody – powiedział premier Mateusz Morawiecki.

Aby skorzystać z unijnego budżetu, każdy kraj Wspólnoty musi zaakceptować decyzję w sprawie zasobów własnych.

Unia Europejska ustaliła, że dług z Funduszu Odbudowy będzie spłacany do 2058 r. Odsetki od pożyczek w latach 2021–2027 mają nas kosztować 550 mln EUR, czyli ponad 2 mld zł (unijne instytucje nie pokazały prognoz poza 2027 r.). Na stronie gov.pl czytamy, że odpowiedzialność finansowa każdego państwa, w ramach decyzji o zasobach własnych, jest indywidualna i ściśle określona wielkością gospodarki. Decyzja ta jest tym samym bezpieczna dla polskich finansów, nawet w przypadku bankructwa innego państwa UE, co jest scenariuszem skrajnie mało prawdopodobnym.

Przeczytaj także: Inżynier ma dziś na rynku pracy lepszą pozycję niż informatyk [wywiad]