Egzamin składał się z części teoretycznej oraz praktycznej, polegającej na przygotowaniu uzasadnienia orzeczenia na podstawie konkretnego stanu faktycznego. O ile modele dobrze radziły sobie z pytaniami testowymi dotyczącymi przepisów, o tyle całkowicie zawiodły w części praktycznej. Generowane uzasadnienia zawierały niespójności logiczne, błędne interpretacje prawa oraz odwołania do nieistniejących przepisów i orzeczeń.

Eksperyment potwierdził obserwacje UZP dotyczące coraz częstszego wykorzystywania AI przez wykonawców i prawników przy przygotowywaniu ofert oraz odwołań. Jak informuje PAP MediaRoom, narzędzia oparte na sztucznej inteligencji obniżają próg wejścia do procedury odwoławczej, co przekłada się na rosnącą liczbę spraw kierowanych do KIO.

Przedstawiciele Urzędu Zamówień Publicznych podkreślają jednak, że AI może pełnić wyłącznie rolę wsparcia. Bez krytycznej weryfikacji przez człowieka istnieje ryzyko składania słabych, schematycznych pism, opartych na niepełnych lub nieprawdziwych danych.

Wnioski z eksperymentu są jednoznaczne: konieczne jest rozwijanie standardów odpowiedzialnego korzystania z AI, budowa narzędzi wspierających administrację publiczną oraz dalsza cyfryzacja i ujednolicanie danych w systemie zamówień publicznych. Sztuczna inteligencja może usprawniać pracę, ale nie jest gotowa do samodzielnego podejmowania decyzji prawnych.

Przeczytaj także: Kto dziś buduje drogi w Polsce? GDDKiA pokazuje ranking wykonawców