Układ baryczny charakteryzował się bardzo silnym wiatrem, którego porywy lokalnie przekraczały 100–120 km/h, a także intensywnymi opadami deszczu prowadzącymi do lokalnych podtopień i powodzi błyskawicznych. Szczególne zagrożenie stanowiło morze – na otwartych akwenach wysokość fal sięgała nawet kilkunastu metrów, powodując zniszczenia infrastruktury portowej, promenad i nadbrzeżnych dróg.

W wielu miejscowościach wprowadzono najwyższe stopnie alertów meteorologicznych, zamykano szkoły i instytucje publiczne, a służby ratunkowe postawiono w stan pełnej gotowości. Władze lokalne zdecydowały się również na ewakuację mieszkańców i turystów z najbardziej zagrożonych obszarów. Cyklon doprowadził do licznych przerw w dostawach energii elektrycznej oraz utrudnień w transporcie lądowym, morskim i lotniczym.

Meteorolodzy klasyfikują Harry’ego jako silny śródziemnomorski cyklon, którego intensywność porównywana jest do najsilniejszych sztormów notowanych w regionie w ostatnich latach. Zjawisko to ponownie zwraca uwagę na rosnącą częstotliwość ekstremalnych zdarzeń pogodowych w rejonie Morza Śródziemnego, wiązanych m.in. ze zmianami klimatu i podwyższoną temperaturą wód morskich.

Zobacz także wywiad. Ekspert: Powodzie? Witamy w nowym świecie