Plan wydatków na 2010 r. w większości miast jest już zatwierdzony. Duże potrzeby pożyczkowe biorą się z mniejszych niż w ubiegłych latach dochodów. W ubiegłym roku efektem mniejszych niż zakładano wpływów z podatków czy ze sprzedaży nieruchomości, było masowe zamrażanie inwestycji i oszczędności. W tym roku, m.in. z powodu zbliżających się wyborów samorządowych, będzie inaczej. Władze zamierzają przeznaczyć na inwestycje rekordowe sumy i odbić sobie ubiegły, chudy rok. Tylko w nielicznych miastach, jak Wrocław czy Kraków, sytuacja nie ulegnie zmianie.

W Krakowie wydatki inwestycyjne spadną o mniej więcej połowę, a w stolicy Dolnego Śląska o 145 mln zł w stosunku do roku ubiegłego. to przy dochodach większych niż ubiegłoroczne. Największy budżet inwestycyjny ma Warszawa, której wydatki wyniosą ok. 3,2 mld zł. Szkopuł w tym, że połowa z niej (1,7 mld zł) będzie pochodzić z emisji obligacji lub z kredytów. Jak podaje Dziennik Gazeta Prawna, zdaniem Hanny Gronkiewicz-Waltz, prezydenta Warszawy, tak jak mieszkańcy zaciągają kredyty na mieszkania, tak miasto musi się zapożyczać, by dokończyć strategiczne inwestycje – Most Północny, węzły drogowe czy metro.