KGHM planuje rozbudowę systemu gospodarki wodnej w celu ograniczenia oddziaływania na środowisko naturalne. Jednym z jej elementów miałby być zbiornik retencyjny wód kopalnianych na terenie gminie Jerzmanowa (woj. dolnośląskie). Jednak pomysł napotkał opór mieszkańców.
Wizualizacja zbiornika w gminie Jerzmanowa. Źródło: KGHM
Zbiornik mniejszy od wcześniej planowanego
Zbiornik o powierzchni 30 ha powstałby w odległości około 1 km od najbliższych zabudowań. Wysokość skarp w najwyższym punkcie zaplanowano na kilkanaście metrów. Jak podkreśla spółka, to znacznie mniejsze parametru od wskazanych we wniosku o wpisanie inwestycji do planu ogólnego gminy.
Obiekt ze względów formalnych i technologicznym nie mógłby magazynować odpadów poflotacyjnych (te kierowane są do Żelaznego Mostu). Ma gromadzić wody pokopalniane z wyrobisk pobliskich zakładów górniczych.
Wyśrubowane normy środowiskowe
Zbiornik ma spełniać rygorystyczne normy środowiskowe – m.in. pełną izolację gromadzonych wód od podłoża i lokalnych cieków wodnych. Gromadziłby ją przez kilka miesięcy w roku, w okresie najniższego poziomu wód w Odrze. KGHM uważa, że okolica obiektu mogłaby pełnić funkcje rekreacyjne.
KGHM tłumaczy, że minimalizacja oddziaływania na środowisko naturalne wymaga rozbudowy zdolności do retencji wód kopalnianych. W ten sposób zmniejszyłby się ich wpływ na Odrę w okresach długotrwałej suszy. Napływ wód podziemnych do wyrobisk kopalnianych jest stały. Bez ich stałej kontroli, górnicy znaleźliby się w niebezpieczeństwie. W skrajnym przypadku uniemożliwiłby eksploatację złóż na terenie Zagłębia Miedziowego. Dlatego koncern rozważa budowę jednego lub kilku zbiorników retencyjnych. To jeden ze scenariuszy, które mają zabezpieczyć działalność KGHM na dziesięciolecia, zagrożonej przez zmiany klimatyczne.
Opracowanie planu z powodu zmiany przepisów
Spółka ma obowiązek opracowania takich planów z powodu zmiany przepisów. Na razie żadna decyzja nie zapadła, a parametry planowanego zbiornika zostały zmniejszone. Ale, jak poinformowało Radio Wrocław, mieszkańcy nie wierzą w te zapewnienia. Boją się ryzyka katastrofy ekologicznej, mają obawy związane z bezpieczeństwem wałów i składowanych odpadów, wskazują możliwość skażenia wód gruntowych i gleby, a także spadku wartości nieruchomości czy pogorszenia jakości życia i zdrowia.
Koncern miedziowy liczy jednak na osiągnięcie porozumienia.
Przeczytaj także: Nowy szyb KGHM coraz bliżej. Wyznaczono lokalizację Gaworzyc

Konferencje Inżynieria
WIEDZA. BIZNES. ATRAKCJE
Sprawdź najbliższe wydarzenia