Woda z deszczu coraz rzadziej jest traktowana wyłącznie jako problem, który trzeba jak najszybciej odprowadzić. Retencja ma pozwolić zatrzymać ją blisko miejsca opadu, wykorzystać dla zieleni, rozsączyć w gruncie lub zgromadzić do ponownego użycia. O zmianach w gospodarowaniu wodami opadowymi i wizji miast przyszłości rozmawialiśmy podczas V Kongresu Gospodarowania Wodami i Ochrony Przeciwpowodziowej w Krakowie z prof. dr. hab. inż. Pawłem Licznarem z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu.
Ilustracja wygenerowana przez Ai
W rozmowie podsumowano niemal dekadę zmian w podejściu do retencji. Profesor zwrócił uwagę, że w dużych miastach nie da się po prostu zastąpić starych systemów kanalizacji ogólnospławnej nową infrastrukturą. Konieczne są więc modernizacja, monitoring opadów i pracy sieci, a także lepsze wykorzystanie jej istniejących możliwości.
Ważnym wątkiem są przelewy burzowe. Ich funkcją jest ochrona miasta przed zalaniem w czasie intensywnych opadów, jednak zrzuty do odbiorników pozostają problemem dla środowiska. Rozwiązaniem mają być m.in. zbiorniki retencyjne, sterowanie przepływem i ograniczanie ilości zanieczyszczeń trafiających do kanalizacji.
Rozmówca mówi także o cyfryzacji oraz sztucznej inteligencji. W jego ocenie może ona pomóc analizować dużą liczbę wyników modeli i sprawdzać więcej scenariuszy, ale nie zastąpi pracy inżynierów odpowiedzialnych za interpretację danych i decyzje.
Na koniec prof. Licznar przedstawił obraz miasta, które dba o wodę od chwili opadu: korzysta z zielonych dachów, sprawnego odwodnienia, retencji w glebie i lokalnego ponownego wykorzystania deszczówki. Wskazał też, że podziemne zbiorniki retencyjne mogą w przyszłości pełnić dodatkowe funkcje związane z bezpieczeństwem mieszkańców.
Zobacz także: Betonoza w Polsce do odwrócenia. Miasta chcą odzyskać wodę i zieleń [FILM]

Konferencje Inżynieria
WIEDZA. BIZNES. ATRAKCJE
Sprawdź najbliższe wydarzenia