Kiedy skorzystać z możliwości zawarcia ugody?

Opóźniona faktura, niezwrócona pożyczka, zaległy czynsz albo brak zapłaty za wykonaną usługę – takie sytuacje potrafią szybko zaburzyć płynność finansową. Wierzyciel ma wtedy kilka możliwości. Może przypominać o płatności, wysłać wezwanie do zapłaty, skorzystać z windykacji polubownej albo skierować sprawę do sądu. Jest jednak jeszcze jedno rozwiązanie, szczególnie przydatne, gdy dłużnik nie unika kontaktu i deklaruje gotowość spłaty. To ugoda.

Ugoda pozwala zakończyć spór albo przynajmniej uporządkować zasady dalszej spłaty. Może przewidywać zapłatę w ratach, przesunięcie terminu płatności, rezygnację z części odsetek pod warunkiem terminowej spłaty albo dodatkowe zabezpieczenie długu. Nie powinna być jednak luźnym ustaleniem „na słowo”. Im dokładniej opisuje obowiązki stron, tym mniejsze ryzyko kolejnych nieporozumień.

Ugoda to nie umorzenie długu

Jednym z częstych błędów jest mylenie ugody z umorzeniem zadłużenia. Tymczasem sama ugoda nie musi oznaczać, że wierzyciel rezygnuje z pieniędzy, a jedynie ustala nowy sposób spłaty, np. w ratach albo w późniejszym terminie. Jeśli wierzyciel chce odzyskać całą należność, powinien unikać nieprecyzyjnych sformułowań typu „sprawa zostaje zamknięta” albo „zadłużenie zostaje umorzone”. Bezpieczniejsze są zapisy, które jasno wskazują, że dłużnik uznaje dług i zobowiązuje się spłacić go według określonego harmonogramu.

W praktyce ugoda powinna odpowiadać na kilka pytań: ile dokładnie wynosi zadłużenie, z czego wynika, do kiedy dłużnik ma zapłacić, co stanie się po opóźnieniu i czy wierzyciel zgadza się na jakiekolwiek ustępstwa. Dopiero taki dokument daje realną wartość, bo nie tylko potwierdza rozmowy, ale też porządkuje dalsze działania.

Kiedy ugoda ma sens?

Ugoda jest dobrym rozwiązaniem, gdy dłużnik nie kwestionuje długu, odpowiada na kontakt i przedstawia realną propozycję spłaty. Sprawdza się zwłaszcza wtedy, gdy wierzyciel chce uniknąć długiego procesu, ale jednocześnie nie zamierza rezygnować z należnych pieniędzy. Warto ją rozważyć m.in. wtedy, gdy kontrahent ma przejściowe problemy z płynnością, ale prowadzi działalność i chce kontynuować współpracę. Ugoda może też pomóc, gdy dłużnik spłacił część kwoty i potrzebuje jasnego harmonogramu na pozostałą część zadłużenia.

Trzeba jednak zachować ostrożność, jeśli dłużnik od miesięcy składa obietnice bez pokrycia, nie chce podpisać dokumentu albo proponuje raty, których realnie nie będzie w stanie płacić. Ugoda nie powinna służyć wyłącznie do odsuwania problemu w czasie.

Co wpisać do ugody z dłużnikiem?

Dobra ugoda powinna być konkretna i zrozumiała dla obu stron. Warto wskazać w niej dane stron, podstawę zadłużenia, numer faktury lub umowy, kwotę główną, odsetki, koszty, harmonogram spłaty oraz numer rachunku bankowego. Ważnym elementem jest też uznanie długu przez dłużnika.

Dokument powinien przewidywać, co stanie się, jeśli dłużnik nie zapłaci raty w terminie. Można np. ustalić, że brak zapłaty dwóch rat powoduje natychmiastową wymagalność całej pozostałej kwoty. Jeśli wierzyciel rezygnuje z części odsetek, warto zastrzec, że takie ustępstwo będzie skuteczne dopiero po terminowej spłacie całości.

Więcej o tym, czym jest ugoda, jakie są jej rodzaje i kiedy warto ją zawrzeć, można przeczytać w poradniku Kaczmarski Inkasso.

Co zrobić, gdy dłużnik nie dotrzyma ugody?

Najpierw trzeba sprawdzić treść dokumentu. Jeśli ugoda była pozasądowa, zwykle nie pozwala od razu skierować sprawy do komornika. Może jednak być ważnym dowodem w sądzie, szczególnie jeśli zawiera uznanie długu i dokładny harmonogram spłaty. Inaczej wygląda sytuacja przy ugodzie sądowej albo ugodzie przed mediatorem zatwierdzonej przez sąd. Taki dokument może ułatwić egzekwowanie należności, jeśli spełnia wymagane warunki i zostanie opatrzony klauzulą wykonalności.

W każdym przypadku warto reagować szybko. Brak zapłaty pierwszej lub kolejnej raty nie powinien pozostawać bez odpowiedzi. Im dłużej wierzyciel czeka, tym łatwiej dłużnikowi traktować ugodę jak kolejne odroczenie, a nie wiążące zobowiązanie.

Ugoda może pomóc, ale musi być dobrze przygotowana

Ugoda jest praktycznym narzędziem, ale tylko wtedy, gdy jasno chroni interes wierzyciela. Powinna porządkować dług, terminy i konsekwencje, a nie zostawiać miejsce na domysły. Dobrze napisana ułatwi odzyskanie pieniędzy bez procesu. Źle przygotowana osłabi pozycję wierzyciela i przedłuży problem.

Dlatego przed podpisaniem ugody warto sprawdzić dokumenty, aktualne saldo, odsetki, dane osób podpisujących porozumienie i realność proponowanego harmonogramu. W sprawach o większe kwoty dobrze rozważyć dodatkowe zabezpieczenia albo skorzystać ze wsparcia specjalistów w windykacji polubownej.