Wody opadowe i roztopowe od kilku lat nie są w polskim prawie traktowane jak ścieki. Zmiana definicji nie rozwiązała jednak problemu finansowania ich zagospodarowania. Według Pawła Sikorskiego, prezesa Izby Gospodarczej „Wodociągi Polskie”, nadal brakuje jednoznacznej podstawy, która pozwoliłaby operatorom stabilnie planować i finansować obsługę kanalizacji deszczowej.
Fot. ilustracyjna wygenerowana przez AI
Podczas V Kongresu Gospodarowania Wodami i Ochrony Przeciwpowodziowej Paweł Sikorski przypomniał w rozmowie z naszym serwisem, że wraz ze zmianą przepisów zapowiadano wprowadzenie w ciągu sześciu miesięcy regulacji dotyczących taryf za wody opadowe i roztopowe. Takie rozwiązanie nie zostało jednak przyjęte.
O problemie finansowania zagospodarowania deszczówki Paweł Sikorski mówi od 00:51.
W orzecznictwie ukształtował się pogląd, że odprowadzanie wód opadowych i roztopowych jest zadaniem własnym gminy. Nie jest to jednak rozstrzygnięcie wiążące w każdej sprawie. W praktyce funkcjonują różne modele: opłaty określane uchwałami oraz umowy cywilnoprawne. Nadal tylko część odbiorców ponosi opłaty za odprowadzanie deszczówki.
Prezes IGWP zwrócił uwagę, że alternatywą dla odprowadzania wody do sieci może być mikroretencja na własnej działce. Nie każdy ma jednak warunki do zastosowania takich rozwiązań. Jednocześnie rośnie częstotliwość deszczy nawalnych i podtopień, a ich skutki pokazują, że zagospodarowanie wód opadowych wymaga infrastruktury oraz stałego finansowania.
Zobacz także. Dyrektywa ściekowa: miliardowe inwestycje branży wod-kan [ROZMOWA]

Foto, video, animacje 3D, VR
Twój partner w multimediach.
Sprawdź naszą ofertę!