O tym, jak zmiany pod wodą mogą wpływać na plażę i brzeg, mówi od 35:40 Marcin Skrzypek z Urzędu Morskiego w Gdyni.

Brzeg morski w rozumieniu specjalistów nie kończy się na linii wody. Obejmuje również strefę podwodną, na której oddziałują fale. Marcin Skrzypek z Urzędu Morskiego w Gdyni wyjaśnia, że na głębokości nawet 12–14 m fala zaczyna „czuć” dno i je przekształcać. To właśnie tam uruchamia się ruch piasku, który później wpływa na kondycję plaży i wydmy.

Dno może osłabić falę

Podmorskie rewy, czyli piaszczyste wały, działają jak naturalna przeszkoda. Fala załamuje się na nich, traci część energii i dociera do brzegu z mniejszą siłą. Gdy jednak strefa przybrzeżna staje się węższa, a dno szybko opada, fala ma mniej miejsca, by wyhamować. Jej oddziaływanie na plażę i wydmy jest wtedy silniejsze.

Taką specyfikę mają m.in. odcinki, na których głębokość rośnie szybko tuż przy brzegu. Procesów tych nie da się zatrzymać działaniami prowadzonymi wyłącznie na lądzie. Administracja morska monitoruje więc dno za pomocą pomiarów batymetrycznych, a wyniki wykorzystuje przy planowaniu prac ochronnych.

Piasek w ciągłym ruchu

Na południowym Bałtyku piasek jest przenoszony wzdłuż wybrzeża przez falowanie i prądy. Zmiany kierunku wiatrów, sztormy, a także budowle ingerujące w ten transport mogą powodować, że na jednym odcinku zaczyna go brakować, a na innym się odkłada. Niedobory uzupełnia się m.in. przez sztuczne zasilanie plaż, czyli refulację.

Rozmowa z Marcinem Skrzypkiem została nagrana podczas V Kongresu Gospodarowania Wodami i Ochrony Przeciwpowodziowej. Ekspert mówi w niej również o roli wydm i plaż w ochronie przed powodzią od strony morza oraz o zagrożeniach wynikających z zabudowy i nadmiernej presji turystycznej na wybrzeżu.

Zobacz także. Prognozowanie powodzi: IMGW o skuteczności prognoz [ROZMOWA]