Zdaniem radnych, którym zależy, by damskim głosem były zapowiadane kolejne stacje, takie rozwiązanie to symbol równości praw kobiet i mężczyzn. Komunikaty w I linii czyta mężczyzna. Miejscy urzędnicy zapowiadają, że zorganizują głosowanie w sprawie wyboru głosu lektora i o tym, czy będzie to męski czy damski głos, zdecydują mieszkańcy.

Tymczasem statystyczny podatnik Kowalski zastanawia się, dlaczego jego pieniądze i czas pracy urzędników marnowane są na takie sprawy. Bo chyba bez względu na to, czy nazwę stacji przeczyta kobieta czy mężczyzna, Kowalski i tak wysiądzie na tej stacji, na której chciał wysiąść.