Około 40 mm deszczu, który spadł w ciągu 15 minut, wystarczyło, by w rejonie Bodzanowa (woj. opolskie) doszło do gwałtownego spływu wody i błota. Wody Polskie zlecają analizę hydrauliczną oraz hydrologiczną zlewni Bodzanowskiego Potoku.
Ilustracja wygenerowana przez AI
O tym, dlaczego nawet krótki opad może wywołać poważne zagrożenie, mówi od 11:15 minuty rozmowy Jacek Drabiński, obecnie dyrektor RZGW we Wrocławiu, który podczas nagrania pełnił funkcję zastępcy dyrektora ds. ochrony przed powodzią i suszą.
Podczas V Kongresu Gospodarowania Wodami i Ochrony Przeciwpowodziowej Jacek Drabiński opowiedział o zdarzeniu, do którego doszło niedawno w rejonie Bodzanowa i Głuchołaz. Komórka opadowa zatrzymała się nad tym obszarem, a intensywny deszcz spowodował szybki spływ wody do Bodzanowskiego Potoku.
W zlewni dominują tereny użytkowane rolniczo. W czasie zdarzenia trwały żniwa, dlatego na części pól nie było już roślinnej okrywy ograniczającej spływ. Woda niosła ze sobą warstwy błota, które pojawiły się na ulicach Bodzanowa.
Na sytuację wpływa także zabudowa w pobliżu potoku. Wody z dachów i utwardzonych podjazdów szybko trafiają do cieku, którego parametrów nie można łatwo zwiększyć ze względu na ograniczenia terenowe. Po jednej stronie znajdują się droga powiatowa, po drugiej – gminna.
Wody Polskie rozpoczęły zlecanie analizy całej zlewni. Ma ona wskazać działania oraz podmioty odpowiedzialne za ich realizację. Drabiński podkreślił, że ograniczanie ryzyka powodziowego wymaga nie tylko prac przy ciekach, lecz także zatrzymywania wody na terenach rolnych, w lasach i na posesjach. Retencja może zmniejszać skutki gwałtownych opadów, a zgromadzoną wodę można wykorzystywać podczas suszy.
Przeczytaj także: Wody Polskie wskazują lukę na rynku. Nie chodzi o wielkie kontrakty

Konferencje Inżynieria
WIEDZA. BIZNES. ATRAKCJE
Sprawdź najbliższe wydarzenia